Moja szefowa. Epizod 11
sie
28
Rozłączyła się, a we mnie wybuchła nadzieja. Więc może nie wszystko stracone! Może ocalę, choć swe miejsce u jej boku i dach nad głową, nie wspominając już o zwykłej strawie. Drżąc na całym ciele czekałem na jej telefon. Długo najwyraźniej zastanawiała się, bo zadzwoniła po dwóch godzinach.
-   Nadal podtrzymujesz swą ofertę, niewolniku? – Zapytała, a mnie jakoś dziwnie zrobiło się na dźwięk tego słowa.
-   Tak, Pani – odparłem bez namysłu chcąc okazać jej szacunek, respekt i dystans nas teraz już dzielący. – Gotów jestem ci służyć jako niewolnik bdsm.
-   W takim razie… W szufladzie mojej komody, w sypialni, znajdziesz pewien dokument. Jest w takiej czerwonej, dużej kopercie. Zapoznaj siÄ™ z nim dokÅ‚adnie, a potem podpisz, jeÅ›li nadal chcesz tego… Podpisany wÅ‚ożysz z powrotem do koperty, wraz ze swoim dowodem osobistym. Czy to jasne?
-   Tak. Rozumiem – odparłem drżącym głosem. – Zrobię jak każesz.
-   Jak Pani każe! – Poprawiła mnie. – Od tej chwili właśnie tak masz się do mnie zwracać! Zrozumiano?
-Â Â Â Tak, Pani.
-   Masz jeszcze wszystkie swoje łachy wsadzić do worka foliowego i ustawić przy drzwiach – rozkazywała dalej. – Wszystko, co masz, ma znaleźć się w worku. Nawet to, co masz na sobie! Będziesz czekał nagi, aż wrócę. Zrozumiano?
-   Tak jest, Pani – powiedziałem. – Będzie jak Pani każe.
-   Do zobaczenia niewolniku. Twoja domina będzie czekać!
A więc ona to wszystko zaplanowała! Przewidziała moją reakcję i wiedziała, że zgodzę się przyjąć tę poniżającą rolę niewolnika, byleby tylko pozostać. Manipulowała mną od samego początku. Być może już od momentu, kiedy ujrzałem ją pierwszy raz.
Podobne wpisy