- Mam nadzieję, Pani, że odnajdujesz w dominacji nade mną spełnienie i rozkosz – powiedziałem klęcząc u jej nóg i liżąc jej stopy, na co wspaniałomyślnie mi pozwalała od kilku dni.
- Jeszcze nie całkiem, piesku… Ale już czuję, że to naprawdę będzie dawało mi rozkosz i satysfakcję – odparła. – Wciąż się uczę jak być dominą i jak czerpać z tego przyjemność. Uczę się też właściwego stosunku wobec ciebie, żeby nie mieć żadnych skrupułów i traktować cię zgodnie z przeznaczeniem.
- Tak jest, Pani – zgodziłem się.
- Ostatni okres był dla ciebie swoistą kwarantanną, kiedy musiałeś odzwyczaić się od niechlubnej roli mego kochanka, zapomnieć, czym jest kontakt z moim ciałem i nauczyć się postrzegać mnie na nowo, nie jako kobietę, ale jako boginię. Zdradzę ci, mój niewolniku, że przygotowuję się do tej roli od dłuższego czasu. (więcej…)
Moja szefowa. Epizod 14
sie
31
Dopóki nie zasłużysz, kundlu, to jedyną osłodą dla ciebie niech będą moje używane majtki, staniki, rajstopy i buty – rzekła wskazując mi kosz z brudną bielizną. – Zanim to wypierzesz, pozwalam ci wspaniałomyślnie wąchać i lizać, żebyś nie zapomniał zapachu i smaku swej Pani! Ale żadnego brandzlowania się jak w jakieś fetysze!
- Dziękuję, Pani – odparłem. – To dla mnie wielki zaszczyt.
- Wkrótce przejdziemy do kolejnego etapu twej tresury i będziesz mógł zapoznawać się z coraz to bardziej zaangażowanymi arkanami niewolniczej służby. Obiecuję, kundlu!
Któregoś dnia Zofia przyniosła, zamówiony przez internet, męski pas cnoty, czyli specjalne urządzenie, które założone na męskie genitalia uniemożliwiało niewolnikowi wszelkie majstrowanie przy członku. (więcej…)
Moja szefowa. Epizod 13
sie
30
Przerażenie i beznadzieja ogarnęły moje myśli i duszę. Nadal prałem, sprzątałem i gotowałem, tyle tylko, że teraz nie słyszałem już słów podziękowania, a często bywałem karcony za najdrobniejsze nawet niedociągnięcia. Zakupy robiła Pani, abym nie miał możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, oraz z pieniędzmi. Zwracała się do mnie nie inaczej jak per kundlu, względnie psie, niewolniku, lub śmieciu. Potrafiła mnie spoliczkować dla czystej przyjemności zadania bólu, kopać prosto w genitalia i opluwać ze wstrętem, kiedy skręcałem się w konwulsjach. Potrafiła przypalić mnie papierosem, uprzednio przywiązawszy do jakiegoś ciężkiego mebla. Przez blisko miesiąc traktowała mnie w tak bestialski sposób, iż zwolna zapominałem, że kiedyś byłem normalnym, pełnowartościowym mężczyzną. (więcej…)
Moja szefowa. Epizod 12
sie
30
Potem wszystko potoczyło się już swoim osobliwym rytmem, zaś każdy dzień stał się dla mnie kolejną lekcją pokory, doskonalenia niezbędnych umiejętności, jakie niewolnik powinien posiąść. Poznawałem zgoła inny świat bdsm, w którym przypadła mi rola całkowitego zera, odczłowieczonego przedmiotu należącego do Pani, i z tej perspektywy uczyłem się postrzegać jakże złożone zagadnienie nazywane w skrócie femdom. Podpisałem wyrok na siebie, swoisty cyrograf, w którym zobowiązywałem się do bezinteresownej służby wobec Zofii, zrzekając się zarazem wszelkich praw. Dawałem swej Pani prawa wręcz absolutne, od przedmiotowego traktowania mnie, aż po dowolne formy karanie mnie przez Właścicielkę, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Na dobrą sprawę moja Pani mogła zrobić, co tylko chciała, oraz wymagać rzeczy wręcz nieograniczonych niczym. (więcej…)
Moja szefowa. Epizod 11
sie
28
Rozłączyła się, a we mnie wybuchła nadzieja. Więc może nie wszystko stracone! Może ocalę, choć swe miejsce u jej boku i dach nad głową, nie wspominając już o zwykłej strawie. Drżąc na całym ciele czekałem na jej telefon. Długo najwyraźniej zastanawiała się, bo zadzwoniła po dwóch godzinach.
- Nadal podtrzymujesz swą ofertę, niewolniku? – Zapytała, a mnie jakoś dziwnie zrobiło się na dźwięk tego słowa.
- Tak, Pani – odparłem bez namysłu chcąc okazać jej szacunek, respekt i dystans nas teraz już dzielący. – Gotów jestem ci służyć jako niewolnik bdsm.
- W takim razie… W szufladzie mojej komody, w sypialni, znajdziesz pewien dokument. Jest w takiej czerwonej, dużej kopercie. Zapoznaj się z nim dokładnie, a potem podpisz, jeśli nadal chcesz tego… Podpisany włożysz z powrotem do koperty, wraz ze swoim dowodem osobistym. Czy to jasne? (więcej…)